BOCIANY INTEGRUJĄ


Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Dzieci Sanyi i Mari
Autor Wiadomość
gersenda 
gersenda


Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 776
Skąd: Sucha Beskidzka
Wysłany: Czw 23 Wrz, 10 01:10    Dzieci Sanyi i Mari

Ciekawa i trochę smutna historia.
Opowieść tę znalazłam na węgierskim forum www.madarak.szigete.hu
Było sobie gniazdo, a w tym gnieździe para bocianów : Sanyi i Mari.



Bociany były szczęśliwe. W zeszłym roku wychowały trójkę pięknych dzieci : http://www.youtube.com/wa...player_embedded , rok wcześniej w świat została stąd wyprawiona piątka młodych bocianków.
W tym roku wykluła się czwóreczka piskląt. Niestety! Zdarzyło się nieszczęście. Gniazdo spadło. Dwójka dzieci zginęła na miejscu. Mimo szybkiej pomocy zorganizowanej przez Annę z węgierskiego forum . Dwójka dzieci została zabrana do szpitala w Hortobagy. Miały dość duże obrażenia nóg i skrzydeł. Zajął się nimi troskliwie dr Janos Deri.
Zrozpaczeni rodzice pozostali na miejscu i uparcie siedzieli na ruinach swojego gniazda.
Młode bocianki szybko dochodziły do siebie i, mimo, że czekały je jeszcze operacje, wszyscy liczyli na to, że może wyzdrowieją i zdążą odlecieć do Afryki.
W międzyczasie Anna wygrała walkę o wymianę podestów dla bocianich gniazd na swojej ulicy. Sanyi i Mari zdążyli nawet urządzić swój nowy dom. ( Akcja wymiany : http://madarak.szigete.hu....php?f=20&t=460 )
Dziewczyny z Madarak Szigete odwiedzały bocianki w szpitalu i cieszyły się , że są silne i wesołe. 29 sierpnia Anna pojechała do szpitala, aby dowiedzieć się, jak przebiegły operacje.
Pracownik administracji popatrzył do komputera …i powiedział, że obydwa bocianki nie żyją. Jeden zmarł 5 sierpnia, a drugi 7 sierpnia.
Zszokowana Anna wróciła do domu. Wszyscy opłakali bocianki, Baby zrobiła dla nich filmik pożegnalny : http://www.youtube.com/wa...player_embedded
Kiedy Anna trochę doszła do siebie, pojechała do doktora Deri, żeby dowiedzieć się, co się stało. Doktor oświadczył, że wszystko jest w porządku! Bocianki żyją i mają się dobrze! A ta informacja, to był „błąd administracyjny”!
Nie odlecą, może nawet nigdy nie będą samodzielne, ale żyją i wyglądają na szczęśliwe! Dzięki Annie. Dzięki Niej, Sanyi i Mari mają też nowe, bezpieczne gniazdo. Dobrze, że tacy wspaniali ludzie jeszcze są! :-)

A to dzieci :-D :



Zdjęcia są, oczywiście Anny, a więcej można ich zobaczyć tutaj: http://madarak.szigete.hu...14&t=82&start=0 w poście Anny z 5 września, godz.8:11. Poniżej są też zdjęcia, przepiękne, tańczących, jak żurawie, szczęśliwych, zdrowych, innych bocianów, szykujących się do migracji na łąkach Hortobagy, wykonane przez Pusi.
Ostatnio zmieniony przez gersenda Pią 24 Wrz, 10 00:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Halka 
Halka


Dołączyła: 17 Maj 2009
Posty: 1259
Skąd: wrocław
Wysłany: Czw 23 Wrz, 10 06:41    

Gersendo - dzięki za opowiedzenie historii Sanyi , Mari i bocianiątek...
Smutna to opowieść, :-( a jednocześnie podnosząca na duchu... :-) dzięki ludziom, którzy są wrażliwi na nieszczęście innych istot żyjących na ziemi...
Mam nadzieję, że Sanyi i Mari nie zrażą się tegoroczną tragedią, jaka Je spotkała i przylecą na wiosnę do nowego (bezpiecznego już), gniazda...
_________________
"...a Ty czcij co żyje radośnie, a Ty szanuj, to, co umiera..."

/Jacek Kaczmarski/
 
 
bazylia 

Dołączyła: 19 Maj 2010
Posty: 1108
Skąd: Małopolska
Wysłany: Czw 23 Wrz, 10 08:17    

Gersendo, po przeczytaniu tej historii pomyślałam dokładnie to samo co Halka. Nie będę więc powtarzać, tylko podpiszę się pod Jej postem.
 
 
gersenda 
gersenda


Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 776
Skąd: Sucha Beskidzka
Wysłany: Pią 24 Wrz, 10 18:48    

Dowiedziałam się od Pusi, że to gniazdo znajduje się w Nádudvar , które jest częścią Hortobagy. Tam jest więcej gniazd, które oni obserwują, też o nich czytałam. Pusi pisze, a propos dzieci Sanyi i Mari, że to były najbardziej bezsensowne śmierci w tym roku. Nie wiem, czy się z nią zgadzam. W tym roku było tak wiele bezsensownych śmierci piskląt, że nawet nie chcę sobie o nich przypominać. :-(
 
 
bazylia 

Dołączyła: 19 Maj 2010
Posty: 1108
Skąd: Małopolska
Wysłany: Pią 24 Wrz, 10 19:36    

Gersendo, a ja wiem, że zgadzam się z Tobą - w 100%. Ta historia mnie poruszyła nie tylko dlatego, że młode zginęły. Takich, i nie tylko takich, ale wszystkich bezsensownych śmierci w tym roku było za dużo i też nie chcę o nich myśleć :-( .
Polecam wszystkim obejrzenie filmu, który zalinkowałaś http://www.youtube.com/wa...player_embedded - są tam śliczne zdjęcia z cudownie dobraną muzyką. Chyba tylko na osobie bez serca nie zrobiłby wrażenia ...
 
 
gersenda 
gersenda


Dołączyła: 13 Cze 2009
Posty: 776
Skąd: Sucha Beskidzka
Wysłany: Nie 26 Wrz, 10 20:46    

Pytałam o to, jakie są szanse na przywrócenie dzieci do naturalnego środowiska. Baby odpowiedziała, że jeden z bocianków miał być uwolniony z nadajnikiem, ale nie odleciał. Myślę, że to może lepiej. Wydaje mi się, że najważniejsze, że żyją, nawet jeśli spędzą to życie w azylu. Tutaj też mogą być szczęśliwe. Popatrzmy na Aniczkę i Honzika - ile już dzieci wychowały ? 19-cioro ? Straciłam już rachubę. A życie jest największą wartością. Tak jak niepełnosprawni ludzie, również niepełnosprawne zwierzęta mają prawo do życia i szczęścia. Nie wszyscy muszą być tacy sami.
 
 
bazylia 

Dołączyła: 19 Maj 2010
Posty: 1108
Skąd: Małopolska
Wysłany: Nie 26 Wrz, 10 22:27    

Gersendo, dzisiejsza informacja o śmierci Ipoly, także wychowanego przez ludzi, przeważyła szalę. Zawsze miałam dylemat co lepsze: życie w niewoli z pewnym wiktem, czy niepewna przyszłość na wolności. Teraz już go nie mam ... mam natomiast nadzieję, że bocianki będą szczęśliwe (nawet jeśli będą mieszkać w zoo) - masz rację, nie wszyscy muszą być jednakowi ...

Na forum węgierskim chyba nie odważę się już pisać ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Forum jest integralną częścią projektu "Bociany Integrują".

Administratorzy nie ponoszą odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników.